
czwartek, 8 kwietnia 2010
Przepis na biskupa, czyli propagandowa kupa.

czwartek, 4 lutego 2010
Zrozumieć stan wojenny, czyli godzina policyjna (dla nieletnich)

Czyli niestety również dla mnie. Dorośli, którzy mają prawa wyborcze nie zwykli dbać o prawa nieletnich, stąd władza bez problemu dokopuje tym najmłodszym. Przykładem były chociażby mundurki szkolne. Kiedy panu Giertychowi zapaliła się w pustym łbie żarówka, nie znalazł się nikt kto by ją nie stłukł. Skończyło się na tym, że przez rok (chyba) wszystkie szkoły w Polsce naruszały prawa uczniów.
piątek, 15 stycznia 2010
Zwolnienie z lekcji religii - ostateczny sukces i problemy napotkane na drodze.

Jeżeli, czytałeś moje wcześniejsze posty to doskonale wiesz, że miałem olbrzymie problemy z namówieniem matki do wypisania mnie z religii. Jeżeli nie wiedziałeś, to teraz wiesz. Padały wciąż te same argumenty: "ślub kościelny", "a może zmienisz zdanie", "a przecież ksiądz jest spoko" (Owszem Ksiądz był spoko, o czym zaraz), "wszyscy w rodzinie to katolicy". Innymi słowy leciały standardowe dyrdymały. W końcu pod wywieraną od długiego czasu presją, podpisała ten jakże cenny papier. A ksiądz rzeczywiście był spoko. Był spoko do tego stopnia, że nie chciałem wszczynać dyskusji. Religia była raz na miesiąc, ogólnie wolne lekcje. Nie czepiał się, że się nie modliłem i nie miałem zeszytu. Wpisywał wszystkim 6, łącznie ze mną. Luźny facet, o którym gadałem o niemal wszystkim. Omijając jak ognia tematu religii, bo tam się nie zgadzaliśmy. Od początku uprzedzałem, że walczę o zwolnienie. I stało się przyniosłem kartkę, na godzinie wychowawczej dałem wychowawcy. Wychowawca po konsultacji z dyrekcją skreślił moje oceny. Kłopoty spotkały mnie w środę, kiedy to na drugiej lekcji mieliśmy oficjalnie religie. Ja ten czas spędziłem w bibliotece (Szkoła nie organizuje nam etyki). Naprawdę ciężko opisać co czułem, gdy na ścianie biblioteki ujrzałem całkiem spory katolicki krzyż. Na przerwie po religii zaczepił mnie bardzo niezadowolony ksiądz, który nie chciał do końca zaakceptować mojego odejścia. Na koniec powiedział, że "do tej pory uważał mnie za swój pedagogiczny sukces, teraz stałem się jego pedagogiczną porażką". Było mi smutno, bo niewątpliwie bardzo księdza lubiłem i nadal lubię. Ale jestem przeciwnikiem prowadzonego przez niego przedmiotu i tworzy to niestety swoisty dylemat. Wybrałem walkę o wolny świat i mam nadzieję, że sympatie księdza uda mi się chociaż częściowo odbudować. Co zaobserwowałem po tym zdarzeniu? Zaobserwowałem, że ten system jest skonstruowany tak, żeby po pierwsze - zniechęcać ateistów do rezygnacji z tych zajęć, po drugie - na każdym kroku pokazać dominacje Kościoła Katolickiego. Ten system musimy zmienić.
środa, 30 grudnia 2009
Zeby Polak zobaczył, gdzie liczy się wolność, a gdzie liczy się władza.
piątek, 16 października 2009
Starzy i młodzi mogą żyć w pokoju - Jeśli chcą.
środa, 7 października 2009
Krucjata przeciwko sztuce i wolności
wtorek, 6 października 2009
Cuda i cudowności
Jestem ateistą. Zdaje sobie jednak sprawę, że nasza wiedza naukowa jest niczym w porównaniu z ogromem wszechświata i uważam, że głupotą by było negować istnienie cudów. Cudem jest bowiem to, że żyjemy. Nie wiemy jak dokładnie życie powstało i skąd powstało. Osoba wierząca może dopatrywać się tu ingerencji boga. Ja uważam jednak, że mogło się to stać w procesie, którego nasza nauka nie jest póki co w stanie wyjaśnić, ale może kiedyś będzie w stanie to wyjaśnić. I mimo iż wierzę w racjonalne wyjaśnienie powstania życia na Ziemi, nie odbieram mu miana CUDU. Innymi takimi cudami można by nazwać powstanie wszechświata, wykształcenie się świadomości istnienia, uczuciowości itp. I nawet gdybyśmy poznali racjonalne wyjaśnienie tych zdarzeń (które prawie na pewno istnieje!), nie odbierałbym im miana cudu. Bo są to PRAWDZIWE CUDA.
O cudach domowej roboty i błędnych interpretacjach
Nie ukrywajmy, że dzisiaj, gdyby w twoim kiblu wyhodował się grzyb przypominający kształtem Matkę Boską, wystarczyłaby wizyta komisji kościelnej i odrobina szczęścia, żeby twoja łazienka stała się miejscem kultu i celem pielgrzymek. Za 50 lat w miejsce twojego domu postawiono by katedrę, a za 100 lat twoja miejscowość słynęłaby z objawienia "Matki Boskiej Toaletowej". Tym samym, niekoniecznie należy wierzyć w cuda promowane przez kościół, gdyż najprawdopodobniej jest to mistyfikacja, przypadek albo błędna interpretacja. Jeżeli jednak mamy do czynienia ze zjawiskiem niewyjaśnionym, jest kwestią wiary, czy uznamy to za ingerencje istoty nadprzyrodzonej czy też nie. Warto jednak pamiętać, iż cuda w XXI wieku, erze sceptyzmu i racjonalizmu byłyby bardzo przydatne dla kościoła. Ludzie przestają wierzyć w 2000-letnie świstki, dlatego kościół stara się promować cuda. W XXI ludzie lgną do sensacji. Dlatego promując grzyb na ścianie w kiblu, jako wizerunek Matki Boskiej kościół ma szansę przyciągnąć do siebie rzeszę wiernych. A o mistyfikacji cudów przez kościól, również trochę słychać było. To co najbardziej mi zapadło w pamięć to umieszczanie surowego mięsa w pomnikach, czy obrazach, tak aby sprawiały wrażenie krwawiących. Dlatego też co do cudów religijnych jestem nastawiony nadzwyczaj sceptycznie.
O cudzie (?) w Sokołówce
Nie mam pojęcia co stało się w Sokołówce. Na ile jednak z dwóch pierwiastków - Helu i Wodoru wyewoluowała cała tablica Mendelejewa jestem w stanie uwierzyć, że na skutek, jakiś nie znanych nam reakcji (ale możliwej do racjonalnego wyjaśnienia) tkanka hostii przemieniła się w tkankę przypominającą tkankę ludzkiego serca. Uważam, że najbardziej prawdopodobną opcją jest mistyfikacja i nie trzeba jej specjalnie wyjaśniać. Ktoś podrzucił na hostie tkankę serca, czy czegoś podobnego i zrobił z tego sensacje. Jak głosi artykuł na onecie: "Trzej profesorowie seminarium duchownego w Białymstoku mają wykluczyć interwencję osób trzecich.(...)" Osobiście uważam, że seminarium duchownemu mogłoby zależeć na tym, żeby zdarzenie to rzeczywiście zostało uznane jako cud. Tym samym sądzę, że takie "śledztwo" powinny przeprowadzić osoby obiektywne i niezwiązane z tą sprawą, a najlepiej z jakimś doświadczeniem w takich sprawach.
Na koniec, o tym co rozśmieszyło mnie najbardziej: "Mamy do czynienia z materią niezwykle subtelną. Jeśli wyznajemy, że jest to ciało Chrystusa, to nie można tak sobie ciąć na kawałki i poddawać badaniom. Trzeba zachować ostrożność i swoistą bojaźń" - Najlepiej badania przeprowadzać na szczypcach i probówkach poświęconych przez samego papieża.
Świat jest pełen zagadek, ale odpowiedzi powinniśmy odnajdywać, a nie wymyślać.
niedziela, 29 marca 2009
O przymusie religijnym w polskiej szkole
Od pewnego czasu jestem zdeklarowanym ateistą. Ludzie z mojego najbliższego otoczenia wiedzą jaki mam stosunek do Religi. W Polsce swoboda religijna jest jednak znikoma. Według polskiego prawa dopóki nie skończę 18 lat o moim wyznaniu i tym czy uczestniczę w lekcjach religii w szkole decyduje rodzic. Dostrzegam jednak pewną sprzeczność z 1 punktem artykułu 14 konwencji praw dziecka, którą Polska ratyfikowała w 1991 roku:
Artykuł 14
1. Państwa-Strony będą respektowały prawo dziecka do swobody myśli, sumienia i wyznania.
Brzmi rzeczywiście zachwycająco. Jednak punkt 3 tego samego artykułu wprowadza już pewne ograniczenia.
3. Swoboda wyrażania wyznawanej religii lub przekonań może podlegać tylko takim ograniczeniom, które są przewidziane prawem i są konieczne do ochrony bezpieczeństwa narodowego i porządku publicznego, zdrowia lub moralności społecznej bądź podstawowych praw i wolności innych osób.
Jednak czy ograniczenie wolności wyznaniowej nałożone na mnie i na moich rówieśników jest „konieczne do ochrony bezpieczeństwa narodowego i porządku publicznego, zdrowia lub moralności społecznej bądź podstawowych praw i wolności innych osób”? Nie. Skąd więc takie ograniczenie i lekcje religii w szkołach? Odpowiedzi mogą paść różne, jednak moim zdaniem najważniejszym celem lekcji religii w szkołach jest podtrzymanie kościoła katolickiego. Religia nauczana w szkołach to jedna z najsprytniejszych i najbardziej egoistycznych posunięć kościoła katolickiego i jednocześnie jedna z najbardziej absurdalnych decyzji polskiego rządu, która sprawia że chwilami czuje się tu jak w Watykanie. Przedmiot ten zostaje wprowadzony już w 1 klasie szkoły podstawowej. Potencjalny uczeń ma 7 lat, uczy się czytać i pisać, dopiero poznaje świat. Siedmiolatek jest bardzo łatwowierny i podatny na wpływy. Jako iż nie posiada ani trochę wiedzy potrzebnej do przeanalizowania wiedzy, ślepo wierzy w to co usłyszy od rodziców, nauczycieli, starszych kolegów itd. Jeżeli nauczyciel powie że Ziemia jest okrągła i kręci się wokół słońca – siedmiolatek uwierzy. Jeżeli nauczyciel powie że światem rządzą latające szympansy z patelniami przylegającymi do pośladków – siedmiolatek prawdopodobnie również uwierzy. Jeżeli ksiądz/katecheta powie że świat został stworzony w 6 dni przez Boga, który wypędził z raju Adama i Ewę tylko dlatego, że pod namową gadającego węża zjedli owoc z nie tego drzewa co powinni – nasz siedmiolatek również uwierzy. Dlatego przez następne lata edukacji ksiądz/katecheta nie będzie miał problemów, żeby wpoić przyszłemu pokoleniu że należy w każdą niedziele chodzić do kościoła, przystępować do sakramentów nie jeść mięsa w post i nie onanizować się, bo inaczej bóg ześle je do piekła (No, jak będą mieli szczęście to do czyścca). Większość uczniów bezmyślnie zaakceptuje zgromadzoną wiedzę i część z nich będzie przestrzegać nakazów kościoła (tj. wierzący) a druga część z nich nie będzie robiła nic, ale będzie wierzyła w słowa księdza (tj. „wierzący-niepraktykujący”). Jedynie niewielka część uczniów pomyśli własnym rozumem, przeanalizuje fakty i wyciągnie racjonalny wniosek.
Zacznijmy od tego, że nikt nigdy nie udowodnił istnienia jakiegokolwiek boga i nikt nigdy nie udowodni. Istnienie istoty wyższej, która stworzyła świat jest jedynie hipotezą Jeśli jednak wierzysz w Boga, nikt cię nie przekona o jego nieistnieniu, mi nawet na tym nie zależy. Kwestią, którą jednak muszę poruszyć jest kwestia Pisma Świętego, które to uważam za (I tu przepraszam wierzących za określenie) totalny stek bzdur. Pomijając bajeczki o stworzeniu świata i Arce Noego, biblia zawiera wiele sprzeczności, głupoty i barbarzyństwa. Księga, która jest fundamentem wiary nawołuje do dyskryminacji niepełnosprawnych i chorych (Pwt 23:2), mordowania nieposłusznej młodzieży (Pwt 21:18-21), mordowania osób pracujących w niedziele (Wj 35:2), mordowania bluźnierców (Kpł 24:13-14), mordowania czarownic (Wj 22:17) a także mordowania kobiet, które współżyły przed ślubem (Pwt 22:20-21). Nie mam pojęcia jak te fragmenty można odnieść do przykazania „Nie zabijaj”, ale z przypuszczam iż nawet osoby wierzące nie nazwałaby ich „Słowem Bożym”.
Kolejną ważną kwestą jest powiązanie wyznania z tradycją. Nie można wierzyć w coś tylko dlatego że nasi rodzice i dziadkowie w to wierzyli, tym samym uważam, że rodzice i dziadkowie nie mają najmniejszego prawa narzucać dzieciom swoich przekonań religijnych. Bo kiedy małe dziecko jest chrzczone nawet nie wie nic o świecie i natychmiastowe wcielanie go do jakiegoś związku wyznaniowego jest nie tyle absurdalne, co oburzające. A taka praktyka występuje praktycznie w każdej religii. Powiem więcej, dzieci katolickie mają więlkie szczęście że nie są dziećmi żydowskimi, bo wówczas czekałoby je obrzezanie (I gdzie tu jest sprawiedliwość?). Należy też pamiętać, że zmiana wyznania nie jest wcale ciosem wymierzonym w rodzinę, tradycje, ojczyznę itd. To w co wierzymy jest sprawą naszego sumienia, do której nikt poza nami samymi nie ma prawa wnikać. Dlatego jeśli nie wierzysz w boga, nie udawaj że wierzysz, nie bądź pseudokatolikiem. Nie oszukuj samego siebie i twoich bliskich. Ateizmu, agnostycyzmu czy jakiegokolwiek innego poglądu dotyczącego boga nie należy się wstydzić. Wstydzić należy się obłudy i udawania kogoś kim się nie jest.
W rzeczywistości nie jest ważne to czy jesteś mormonem, pastafarianinem, katolikiem, judaistą, protestantem, muzułmaninem, ateistą, buddystą, świadkiem Jehowy, satanistą, agnostykiem, panteistą czy kimkolwiek innym. Najważniejsze jest to czy jesteś nim z własnej, nieprzymuszonej woli. Wiara z przymusu nie jest wiarą.
sobota, 28 marca 2009
Początek.
Początek czas zacząć.

